Dymitr:
Obudziły mnie promienie słońca, wpadające przez nie zasłonięte okna. przeciągnąłem się i otworzyłem oczy. Ale to nie mój pokój. Przez chwilę nie wiedziałem, gdzie jestem i co się dzieje, ale po sekundzie wróciły wszystkie wspomnienia. Spojrzałem na Rose. Spała, leżąc połową ciała na moim torsie. Tak jak wtedy. Ale teraz to nie był sen. To wszystko było prawdą. Ona na prawdę mnie kocha. Była taka piękna. Luźne kosmyki przykleiły się do jej mokrego czoła. Usta miała wciąż opuchnięte po pocałunkach, lekko uchylone, a policzki rumiane. Mógłbym tak na nią patrzeć godzinami. Ale miałem inny plan. Ostrożnie, żeby jej nie obudzić, wstałem i ubrałem bokserki. Zszedłem do kuchni i zabrałem się do robienia naleśników z czekoladą. Do tego zalałem wodą sobie kawę, a jej herbatę pomarańczową z cynamonem. Gdy wszystko było gotowe, wziąłem to na tackę i zaniosłem na górę. Akurat Rose się obudziła. Patrzyłem na nią piękną, jak się przeciąga. otworzyła lekko oczy, uśmiechając się leniwie. Usiadłem obok niej na łóżku i podsunąłem do niej tackę. Uniosła się i jeszcze raz przeciągnęła, po czym spojrzała na to, co jej przyniosłem. Pisnęła i zabrała się do jedzeni.
- Takie poranki poproszę częściej.- zaśmiała się.
- Nie wiem, czy twój ojciec byłby zadowolony.- przyłączyłem się do jedzenia.
- Ciii- pocałowała mnie.- On o niczym nie musi wiedzieć- uśmiechnęła się figlarnie.
Po śniadaniu położyłem się obok ukochanej, a ona przytuliła się do mnie. Bawiłem się jej włosami.
- Jak się czujesz?- spytałem.
- Cudownie- westchnęła wtuliła się mocniej w moją pierś.- Ale co teraz będzie?
- Jak co? Dalej będę pracować tutaj, a później...
- Otworzysz restaurację i mnie zostawisz?- spytała z żalem w głosie.
- Nie!- złapałem jej twarz w dłonie i zmusiłem, by spojrzała na mnie.- Nigdy cię nie zostawię- przytuliłem ja do siebie i pocałowałem w czoło.- Kocham cię. Po części po to chciałem otworzyć restaurację. W sumie głownie po to. Żebyś mnie zechciała- przyznałem
- Co?- uniosła się i spojrzała na mnie z niezrozumieniem.
- No bo co ja mam ci do zaoferowania? A tak bym zarobił trochę pieniędzy i...
- Czy ty masz mnie za aż taką materialistkę?
- Nie. Ale....No bo ty...- nie było dane mi więcej powiedzieć, ponieważ przeszkodziły mi jej usta.
- Kocham cię Dymitrze Bielikow. Nie ze względu na to, co masz, a jaki jesteś. To tym mnie uwiodłeś. Ale ja się dziwię, co ty widzisz we mnie? Przecież jestem tylko rozpieszczoną gówniarą.
- Wcale nie. Jesteś wspaniałą kobietą, o wspaniałym charakterze. Kocham cię. Bardzo. I nigdy w to nie wątp.
- Dobrze. To co dalej?- na nowo się do mnie przytuliła.
- No to otworzę restaurację, w której będziesz zawsze mile widzianym gościem- zacząłem głaskać jej brzuch, a ona przymknęła oczy i zaczęła mruczeć.- A później się zobaczy. Zamieszkamy razem, założymy rodzinę...
- Bardzo mi się podoba ten plan- uśmiechnęła się.- A masz też plan na dzisiaj?
- Spędzić czas z tobą najlepiej jak się da. Jak go oceniasz?
- To się okaże po realizacji.-uniosła się i złączyła nasze usta w delikatnym pocałunku.- Tyle o tym marzyłam, że teraz nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.
- To uwierz. Jestem dla ciebie i już zawsze będę- oddałem pocałunek.- Ale nie spędzimy całego dnia w tym łóżku.
Wstałem i pociągnąłem ją za sobą.
- A szkoda, było tak przyjemnie.- westchnęła i wstała.
Przyjrzałem się jej z podziwem. Chyba dopiero teraz zauważyła, że wciąż jest goła, bo zaczęła się zasłaniać. Spojrzałem na nią z czułością, jak w nocy zabierając jej dłonie i splatając ze swoimi.
-Dalej tak będzie. Nie zakrywaj się, jesteś piękna.- zaśmiałem się z jej rumieńca i pocałowałem.
Od razu się odprężyła.
-Tym razem ja pierwsza zajmuję łazienkę- oderwała się ode mnie i wyleciała z pokoju, a jedynym co mi po niej zostało, był jej cudowny zapach.
Udałem się do swojego pokoju i ubrałem. Wziąłem brudne naczynia po naszym śniadaniu i zabrałem do kuchni. Patrzyłem za okno na śnieżny krajobraz, gdy poczułem zgrabne, małe dłonie obejmujące mnie od tyłu. Rose oparła się o moje plecy. Odwróciłem się i przytuliłem ją do siebie.
- To co robimy? - spytała cicho.
- Co powiesz na bitwę na śnieżki?- zaśmiałem się, patrząc na jej zbolałą minę.
- No dobrze- zgodziła się niechętnie i poszła ubrać kurtkę i buty.
Poszedłem na górę po mój prochowiec i również ubrałem buty. Gdy wyszedłem już miała zbudowaną barierę i lepiła śnieżki. Szybko zbudowałem swoją osłonę i zaczęliśmy walkę.
Po kilku godzinach wróciliśmy przemoknięci, zmarznięci, ale zadowoleni.
- Zrobię gorącą czekoladę, a ty idź się przebierz w suche rzeczy.
- Tak!- ucieszyła się i pobiegła na górę, a ja wstawiłem wodę.
Wróciła ubrana na tak zwaną cebulkę. Miała na sobie z 3 pary grubych skarpet, niebieską bluzę oraz grube, czarne leginsy. Usiadła przed telewizorem i zaczęła skakać po kanałach. Zająłem miejsce obok niej, podając ukochanej jeden kubek.
- To co oglądamy?
- To- uśmiechnęła się szeroko, zostawiając na jakiejś komedii romantycznej.
Westchnąłem, ale nic nie powiedziałem. Objąłem ją ramieniem, oglądając film. Co chwilę zerkałem na nią, aż w końcu w ogóle zrezygnowałem z telewizji na rzecz brunetki. Jest taka piękna. Odgarnąłem jej kosmyk włosów za ucho, odsłaniając złoty kolczyk. Po chwili uderzyła mnie w dłoń.
- Au!- krzyknąłem bardziej z zaskoczenia, bo jednak to nie bolało i zabrałem szybko dłoń.- Za co to?
- Za przeszkadzanie- mówi krótko, wciągnięta w film.
Zostało mi tylko podziwianie jej z dystansu, aż do końca filmu.
W końcu się skończył. Przytuliłem płaczącą dziewczynę.
- Takie poranki poproszę częściej.- zaśmiała się.
- Nie wiem, czy twój ojciec byłby zadowolony.- przyłączyłem się do jedzenia.
- Ciii- pocałowała mnie.- On o niczym nie musi wiedzieć- uśmiechnęła się figlarnie.
Po śniadaniu położyłem się obok ukochanej, a ona przytuliła się do mnie. Bawiłem się jej włosami.
- Jak się czujesz?- spytałem.
- Cudownie- westchnęła wtuliła się mocniej w moją pierś.- Ale co teraz będzie?
- Jak co? Dalej będę pracować tutaj, a później...
- Otworzysz restaurację i mnie zostawisz?- spytała z żalem w głosie.
- Nie!- złapałem jej twarz w dłonie i zmusiłem, by spojrzała na mnie.- Nigdy cię nie zostawię- przytuliłem ja do siebie i pocałowałem w czoło.- Kocham cię. Po części po to chciałem otworzyć restaurację. W sumie głownie po to. Żebyś mnie zechciała- przyznałem
- Co?- uniosła się i spojrzała na mnie z niezrozumieniem.
- No bo co ja mam ci do zaoferowania? A tak bym zarobił trochę pieniędzy i...
- Czy ty masz mnie za aż taką materialistkę?
- Nie. Ale....No bo ty...- nie było dane mi więcej powiedzieć, ponieważ przeszkodziły mi jej usta.
- Kocham cię Dymitrze Bielikow. Nie ze względu na to, co masz, a jaki jesteś. To tym mnie uwiodłeś. Ale ja się dziwię, co ty widzisz we mnie? Przecież jestem tylko rozpieszczoną gówniarą.
- Wcale nie. Jesteś wspaniałą kobietą, o wspaniałym charakterze. Kocham cię. Bardzo. I nigdy w to nie wątp.
- Dobrze. To co dalej?- na nowo się do mnie przytuliła.
- No to otworzę restaurację, w której będziesz zawsze mile widzianym gościem- zacząłem głaskać jej brzuch, a ona przymknęła oczy i zaczęła mruczeć.- A później się zobaczy. Zamieszkamy razem, założymy rodzinę...
- Bardzo mi się podoba ten plan- uśmiechnęła się.- A masz też plan na dzisiaj?
- Spędzić czas z tobą najlepiej jak się da. Jak go oceniasz?
- To się okaże po realizacji.-uniosła się i złączyła nasze usta w delikatnym pocałunku.- Tyle o tym marzyłam, że teraz nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.
- To uwierz. Jestem dla ciebie i już zawsze będę- oddałem pocałunek.- Ale nie spędzimy całego dnia w tym łóżku.
Wstałem i pociągnąłem ją za sobą.
- A szkoda, było tak przyjemnie.- westchnęła i wstała.
Przyjrzałem się jej z podziwem. Chyba dopiero teraz zauważyła, że wciąż jest goła, bo zaczęła się zasłaniać. Spojrzałem na nią z czułością, jak w nocy zabierając jej dłonie i splatając ze swoimi.
-Dalej tak będzie. Nie zakrywaj się, jesteś piękna.- zaśmiałem się z jej rumieńca i pocałowałem.
Od razu się odprężyła.
-Tym razem ja pierwsza zajmuję łazienkę- oderwała się ode mnie i wyleciała z pokoju, a jedynym co mi po niej zostało, był jej cudowny zapach.
Udałem się do swojego pokoju i ubrałem. Wziąłem brudne naczynia po naszym śniadaniu i zabrałem do kuchni. Patrzyłem za okno na śnieżny krajobraz, gdy poczułem zgrabne, małe dłonie obejmujące mnie od tyłu. Rose oparła się o moje plecy. Odwróciłem się i przytuliłem ją do siebie.
- To co robimy? - spytała cicho.
- Co powiesz na bitwę na śnieżki?- zaśmiałem się, patrząc na jej zbolałą minę.
- No dobrze- zgodziła się niechętnie i poszła ubrać kurtkę i buty.
Poszedłem na górę po mój prochowiec i również ubrałem buty. Gdy wyszedłem już miała zbudowaną barierę i lepiła śnieżki. Szybko zbudowałem swoją osłonę i zaczęliśmy walkę.
Po kilku godzinach wróciliśmy przemoknięci, zmarznięci, ale zadowoleni.
- Zrobię gorącą czekoladę, a ty idź się przebierz w suche rzeczy.
- Tak!- ucieszyła się i pobiegła na górę, a ja wstawiłem wodę.
Wróciła ubrana na tak zwaną cebulkę. Miała na sobie z 3 pary grubych skarpet, niebieską bluzę oraz grube, czarne leginsy. Usiadła przed telewizorem i zaczęła skakać po kanałach. Zająłem miejsce obok niej, podając ukochanej jeden kubek.
- To co oglądamy?
- To- uśmiechnęła się szeroko, zostawiając na jakiejś komedii romantycznej.
Westchnąłem, ale nic nie powiedziałem. Objąłem ją ramieniem, oglądając film. Co chwilę zerkałem na nią, aż w końcu w ogóle zrezygnowałem z telewizji na rzecz brunetki. Jest taka piękna. Odgarnąłem jej kosmyk włosów za ucho, odsłaniając złoty kolczyk. Po chwili uderzyła mnie w dłoń.
- Au!- krzyknąłem bardziej z zaskoczenia, bo jednak to nie bolało i zabrałem szybko dłoń.- Za co to?
- Za przeszkadzanie- mówi krótko, wciągnięta w film.
Zostało mi tylko podziwianie jej z dystansu, aż do końca filmu.
W końcu się skończył. Przytuliłem płaczącą dziewczynę.
- Ale to było piękne- pociągnęła nosem.- My też będziemy mieli taki piękny ślub?
Zaskoczyło mnie to.
- Jesteśmy razem od wczoraj, ale jeśli zechcesz, to będziemy mieli tak piękny ślub, jaki tylko sobie zamarzysz- zaśmiałem się, tuląc ją mocno.
Po jakimś czasie uspokoiła się.
- Pójdę zrobić obiad, co ty na to?
- Pomogę ci. I w sumie to już bardziej obiadokolacja- zaśmiała się, wstając.
Miała rację. Straciliśmy trochę poczucie czasu na dworze i już jest wieczór, o czym świadczy ciemność za oknami. Razem poszliśmy do kuchni i zaczęliśmy robić obiad.
***
- To teraz ja mam pomysł, co możemy robić dalej.- oznajmiłem, po obiedzie.
- Mam się bać?- popatrzyła na mnie z rozbawieniem.
- Raczej nie- zaśmiałem się.
Otworzyłem okno od kuchni i włączyłem głośno radio, po czym poszedłem z ukochaną na przedpokój.
- Co ty kombinujesz?- popatrzyła na mnie podejrzliwie.
- Nic- uśmiechnąłem się niewinnie i założyłem na nią biały rozpinany sweter z niebieskimi wzorkami.
Założyliśmy buty i wyszliśmy na dwór. Położyłem się na ziemi, wcześniej odgarniając śnieg, a płatki leciały na mnie z nieba. Przez otwarte okno wydobywała się muzyka.
- Oszalałeś?? Zmarzniesz- wystraszyła się Rose.
- Nie. chodź do mnie- wyciągnąłem do niej rękę.
Nastolatka niepewnie położyła się obok z głową na moim torsie. przytuliłem ją, żeby nie było jej zimno.
-Widzisz, nie jest tak źle.
- Może racja...
Nagle się zerwała. Sięgnęła prze okno po pilot i dała głośniej. zaczęła kołysać się w rytm dźwięków piosenki. No tak, Ed Sheeran i "Perfect". Wpadł mi do głowy pomysł. podszedłem i ująłem jej dłonie, odziane w pierścionki. Przez chwilę patrzył na mnie zdezorientowany, ale po chwili zrozumiała, a jej policzki pokrył róż.
- Nie umiem tańczyć.
- To łatwe. Zobaczysz.
Zacząłem wolno kołysać się z nią w rytm muzyki, czasem obracając. Uśmiechała się, patrząc mi w oczy. Po chwili położyła mi głowę na ramieniu, a ja szeptałem jej na ucho słowa piosenki, jakby to była najszczersze modlitwa. Spiewałem to jej i tylko jej. Bo to ona wyglądała idealnie tej nocy.
_____________________________________________
Wszelkie podobieństwo do utworu "Perfekt" jest nie przypadkowe 😁😁💖💖💖💖
Sielanka w raju ❤
OdpowiedzUsuńOhh😍 uwielbiam tego bloga😍 czekam na next, ale proszę go szybciutko🤨👉
OdpowiedzUsuńKiedy następny?
OdpowiedzUsuńProoooszeee dodaj coś, bo umieram juz od tego czekania ☺
OdpowiedzUsuń