Przez kolejne godziny rozmawialiśmy, śpiewaliśmy i tańczyliśmy, gdy Dymitr grał na nowej gitarze. A grał pięknie. Śmiesznie było, gdy próbowaliśmy nauczyć się rosyjskich piosenek.
- I jak my to teraz zabierzemy?- zmartwiły się dziewczyny, patrząc na samochód i domek Zoji, gdy już musieli wychodzić.
- Spokojnie, zamówiłam wam tragarzy do przeprowadzki.- przerwał mi klakson.- O! Już są.
- Och Rose- załamała się Olena.
- Nie jęcz mi tutaj, tylko pakować się do auta i przeprowadzać- zaśmiałam się.
Z Dymitrem pomogliśmy im zapakować rzeczy do samochodu i pożegnaliśmy się z nimi.
- Na pewno nie chcesz jechać z nimi?- spytałam, choć naprawdę bałam się zostać sama.
- Na pewno. Nie mogę cię zostawić samej- uśmiechnął się, co odwzajemniłam.
- I jak my to teraz zabierzemy?- zmartwiły się dziewczyny, patrząc na samochód i domek Zoji, gdy już musieli wychodzić.
- Spokojnie, zamówiłam wam tragarzy do przeprowadzki.- przerwał mi klakson.- O! Już są.
- Och Rose- załamała się Olena.
- Nie jęcz mi tutaj, tylko pakować się do auta i przeprowadzać- zaśmiałam się.
Z Dymitrem pomogliśmy im zapakować rzeczy do samochodu i pożegnaliśmy się z nimi.
- Na pewno nie chcesz jechać z nimi?- spytałam, choć naprawdę bałam się zostać sama.
- Na pewno. Nie mogę cię zostawić samej- uśmiechnął się, co odwzajemniłam.
Gdy wszyscy pojechali, wróciliśmy do domu. Razem zaczęliśmy sprzątać po gościach i chować resztki jedzenia. Gdy skończyliśmy, usiadłam na sofie zmęczona. Zdziwiłam się, gdy Rosjanin podał mi kieliszek z winem. Przyjęłam go, a on z drugim usiadł obok.
- I jak? Zmęczona?- spytał.
- Tak. Ale pozytywnie. W sumie dawno nie spędziłam tak miło świąt. Dziękuję. A i mam coś jeszcze dla ciebie.
- Co?
Jednak nim usłyszałam resztę, już biegłam na górę. Wparowałam do pokoju i wyciągnęłam spod łóżka prezent i wróciłam na dół.
- Proszę, to dla ciebie. W podziękowaniu za pomoc.- uśmiechnęłam się.
- Co?
Jednak nim usłyszałam resztę, już biegłam na górę. Wparowałam do pokoju i wyciągnęłam spod łóżka prezent i wróciłam na dół.
- Proszę, to dla ciebie. W podziękowaniu za pomoc.- uśmiechnęłam się.
- To ja ci dziękuję za wigilię. Ale tak dużo dla nas robisz...
- Nie mogę inaczej.
- Ale to za dużo.
- Dymitr- załapałam to za dłoń, ale szybko puściła.- Skończmy już ten temat. Otwórz.
Zawahał się, ale nie miał innego wyjścia.
Zawahał się, ale nie miał innego wyjścia.
- No dobrze.
Otworzył pudełko i zaniemówił. Wyciągnął z pudełka płaszcz, patrząc na niego jak oczarowany.
- Rose...
- Każdy kowboj musi mieć prochowiec, Towarzyszu- uśmiechnęłam się szeroko.
- Ja, nie wiem, co powiedzieć. Jak ja ci się odwdzięczę.
"Po prostu bądź" pomyślałam.
- Nie musisz. Pamiętasz? To ja ci dziękuję
Uratowałeś mnie dwa razy, teraz ta wigilia... należy ci się.
- Dziękuję. I ja też coś dla ciebie mam- odwróci I się i podał mi pudełeczko. Delikatnie je otworzyłam i zaniemówiłam.- To nasza pamiątka rodzinna. Dziadek dawno temu dał tą bransoletkę babci.
Otworzył pudełko i zaniemówił. Wyciągnął z pudełka płaszcz, patrząc na niego jak oczarowany.
- Rose...
- Każdy kowboj musi mieć prochowiec, Towarzyszu- uśmiechnęłam się szeroko.
- Ja, nie wiem, co powiedzieć. Jak ja ci się odwdzięczę.
"Po prostu bądź" pomyślałam.
- Nie musisz. Pamiętasz? To ja ci dziękuję
Uratowałeś mnie dwa razy, teraz ta wigilia... należy ci się.
- Dziękuję. I ja też coś dla ciebie mam- odwróci I się i podał mi pudełeczko. Delikatnie je otworzyłam i zaniemówiłam.- To nasza pamiątka rodzinna. Dziadek dawno temu dał tą bransoletkę babci.
- Dymitr, ja... Nie mogę...- przerwałam widząc jego wzrok i westchnęłam.- Dziękuję.
Przytuliłam go i wyciągnęłam złotą ozdobę. Składała się ze złotych segmentów, a na środku miała dysk z rubinową różą. Założyłam ją na rękę.
- Jest piękna. Na prawdę dziękuję.
- Proszę.- W tym samym czasie Dymitr założył prochowiec i wyglądał w nim naprawdę zabójczo. Na prawdę chciałam się na niego rzucić.
Jeszcze z godzinę siedzieliśmy i rozmawialiśmy, wspominaliśmy dzień. Ziewając spojrzałam na godzinę.
- Już pierwsza. Chyba czas spać.- zauważyłam.
- Faktycznie- wstał i zabrał mi pusty kieliszek.
Wrócił z kuchni i razem poszliśmy na górę. Pierwszy do łazienki poszedł Dymitr, bo uznał, że mu to zajmie mniej czasu. Odpuściłam i czekałam w pokoju, wciąż nie mogąc przestać się zachwycać bransoletką. Chciałabym, żeby dał mi ją z takimi samymi intencjami, jak jego dziadek babci. I tak ledwo się powstrzymałam, żeby go nie pocałować. Moje rozmyślania przerwał pukanie do pokoju.
- Masz wolne.
- Okey.
Wyszłam z pokoju i weszłam do łazienki. Wykąpałam się razem ze zmyciem makijażu i niż chciałam ubrać piżamę, kiedy zauważyłam, że jej nie ma. Musiałam zapomnieć wziąć ją z pokoju. Ubrałam bieliznę i szlafrok, po czym ostrożnie wyszłam na korytarz. Nagle zderzyłam się z czymś twardym i aż podskoczyłam. Szlafrok zsunął się ze mnie, a ja w szoku spojrzałam w górę. Dymitr musiał w tym samym czasie co ja wychodzić i tak znalazłam się w jego objęciach, a teraz patrzyłam w jego piękne oczy, tak samo wpatrzone we mnie z... zachwytem? Choć bardzo chciałam, nie umiałam oderwać od niego wzroku. On chyba ode mnie też. Ale... przecież... czy to możliwe. Nagle minimalnie zaczął się do mnie pochylać. Delikatnie uniosłam głowę, ale nie miałam odwagi zamknąć oczy. Co jeśli się obudzę? Co jeśli to tylko sen, tak jak wtedy? Zadrżałam, gdy poczułam jego wargi na swoich i nawet nie wiem kiedy zamknęłam oczy. Od razu oddałam pocałunek, lekkie muśnięcia i nieśmiałe ruchy ust. Smakował tak samo jak wtedy. A może to nie był sen? Nie miałam głowy teraz się nad tym zastanawiać. Czułam, jak delikatnie powoli, nie przestają się całować, przesuwamy się w stronę mojego pokoju. Położyłam dłonie na jego gołej piersi i zaczęłam pnąc się nimi wyżej, żeby ostatecznie zapleść mu je na karku i bawić się włosami Rosjanina. Musiało mi być niewygodnie w tej pozycji, ponieważ zjechał swoimi dłońmi na moje uda i uniósł mnie. Od razu oplotłam go nogami, a Dymitr ruszył już bez ociągania do mojego pokoju. Mając taką możliwość, załapałam jego twarz w ręce i pocałowałam żarliwie, jednak nie dając mu dostępu. Niech się trochę pomęczy. Boże, nie wierzę, że to się dzieje. On mnie całuje. I ja jego. Całujemy się. O boże. Aż zapomniałam, jak się oddycha. Odsunęłam się od niego, a on się zatrzymał. Oboje oddychaliśmy szybko i płytko, patrząc sobie w oczy. Między nami przepłynął prąd. Poczułam ścisk w brzuchu i przysłowiowe motylki, po czym przylgnęłam do niego na nowo, kontynuując pocałunek. Zamknął za nami drzwi i oparł mnie o ścianę. Położyłam ręce na jego plecach, żeby czuć jego ciepłe ciało jak najbliżej mojego. Tak bardzo to pragnęłam jak najbliżej. Potrzebowałam jego dotyku, pocałunków, całego niego. Całował tak, cudownie, jeszcze nigdy nie czułam się tak jak teraz. Nic się nie liczyło po za nami dwojgiem. Na lekkie muśnięcia jego języka z chęcią się otworzyłam, pozwalając mu na penetrację moich ust, już nawet nie walcząc o dominację. Przeniósł mnie na łóżko i zawisł nade mną, wciąż nie rozdzielając naszych ust. Po długim i intensywny pocałunku, Dymitr zszedł ustami na moją szyję. Przycisnęłam jego głowę bliżej, jęcząc cicho i wijąc się pod nim. Czułam, jak dłońmi delikatnie głaszcze moją talię i brzuch. Drżałam od każdego, najmniejszego muśnięcia jego długich palców. Rozpalał mnie całą, kawałek po kawałeczku. A wszystko kumulowało się w moim podbrzuszu. Czułam się tak niesamowicie. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że całuje mnie najcudowniejszy mężczyzna na świecie, któremu oddałam całe swoje serce. Delikatnie rozpiął mój koronkowy stanik, a ja nie dopuszczałam do siebie myśli, co się zaraz stanie. Nie, to nie możliwe. Bałam się zawieść. Poczułam jego usta na dekolcie i na piersiach. Az wciągnęłam gwałtownie powietrze z przyjemności i zaczęłam jeszcze szybciej oddychać. O mój Boże. Ale to cudowne.
-Dymitr...- wysapałam.
Uniósł się i spojrzał na mnie z troską i czułością.
- Mam przestać?
- Nie. Ja... -zaczerpnęłam więcej powietrza.- Kocham cię- wyszeptałam tak cicho, że nie miałam pewności, czy nie powiedziałam tego tylko w mojej głowie.
Od razu chciałam się gdzieś ukryć z zawstydzenia. Nie wiem czemu to mnie tak krępowało. Jakbym powiedziała jakiś wstydliwy sekret. On za to uśmiechnął się z czułością i pogłaskał mnie po policzku.
- Ja ciebie też Roza- znowu zaczął całować moją szyję.- Jesteś taka piękna. A dzisiaj wyglądałaś olśniewająco- szepnął mi do ucha, a mnie przeszły dreszcze wzdłuż kręgosłupa.- Gdy tylko zobaczyłem cię w tej sukience, miałem ochotę cię pocałować.
Jęknęłam.
- To czemu teraz sobie tego żałujesz?- uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami.
Ale nie na długo, bo za chwilę znowu poczułam jego usta na swoich. Nie mogłam uwierzyć. On mnie kocha! Skakałabym teraz i piszczała szczęśliwa, gdybym nie miała lepszego zajęcia. Sięgnęłam do jego spodni dresowych i zaczęłam ściągać. Po chwili leżał na mnie tylko w bokserkach.Dłonie Rosjanina zsunęły ostatnią część mojej bielizny i wyrzuciły po za łóżko. Czułam się skrępowana, ale i podniecona. To było coś niesamowitego, nowego. Bałam się, ale ufałam Dymitrowi. Byłam naga i cała dla niego. Mógł ze mną zrobić wszystko. Chciałam tyko żeby był blisko i zawsze mnie kochał. Poczułam jak jego męskość wbija się w mój brzuch, co wywołało mój jęk prosto w jego usta. Pozbyłam go ostatniego dziejącego nas materiału. Na nowo się ode mnie odsunął, a ja mimowolnie stęknęłam rozczarowana. Otworzyłam przymknięte oczy i zobaczyłam, jak podziwia moje ciało. Zaczęłam się zasłaniać, a policzki na pewno przybrały kolor intensywnej czerwieni, prawie jak moja bielizna, której już nie miała. Zawstydziłam się jeszcze bardziej. Jednak Dymitr nie pozwolił mi, łapiąc moje dłonie i przytrzymując je po obu stronach mojej głowy.
- Nie zakrywaj się. Jesteś piękna- wymruczał z podziwem i pożądaniem w oczach. Jednak przez moment się zawahał.- Na pewno tego chcesz?
- Tak.
- Poczekaj- spiął się.- Musimy się zabezpieczyć.
- Szafka po lewej- jeszcze bardziej się zarumieniłam.- Mama mi dała, na taką okoliczność...
Nachylił się i pocałował mnie z czułością i miłością. Uwolnił moje ręce, a ja od razu złapałam go za kark. To co się później działo było cudowne. Połączenie miłości, rozkoszy... nie opiszą tego słowa. Byliśmy tylko ja i on i nasza miłość. Co chwilę słyszałam jak powtarza moje imię, ale w Rosyjskiej wersji. Od razu to pokochałam. Tak jak jego całego. Czułam lekki ból na początku, ale szybko o nim zapomniałam. Dymitr był bardzo delikatny i idealnie mnie prowadził. Położył się obok mnie zdyszany i przytulił mnie mocno do siebie. starałam się uspokoić oddech, przytulona do niego najmocniej jak mogłam. Dalej nie wierzyłam w to, co się przed chwilą działo. To naprawdę były moje najcudowniejsze święta. Z najcudowniejszym mężczyzną na świecie.
- Kocham cię Roza - wyszeptał, całując mnie w skroń.
- Ja ciebie też towarzyszu- uśmiechnęłam się.
Nim się obejrzałam, zasnęłam z tym uśmiechem na ustach.
-Dymitr...- wysapałam.
Uniósł się i spojrzał na mnie z troską i czułością.
- Mam przestać?
- Nie. Ja... -zaczerpnęłam więcej powietrza.- Kocham cię- wyszeptałam tak cicho, że nie miałam pewności, czy nie powiedziałam tego tylko w mojej głowie.
Od razu chciałam się gdzieś ukryć z zawstydzenia. Nie wiem czemu to mnie tak krępowało. Jakbym powiedziała jakiś wstydliwy sekret. On za to uśmiechnął się z czułością i pogłaskał mnie po policzku.
- Ja ciebie też Roza- znowu zaczął całować moją szyję.- Jesteś taka piękna. A dzisiaj wyglądałaś olśniewająco- szepnął mi do ucha, a mnie przeszły dreszcze wzdłuż kręgosłupa.- Gdy tylko zobaczyłem cię w tej sukience, miałem ochotę cię pocałować.
Jęknęłam.
- To czemu teraz sobie tego żałujesz?- uśmiechnęłam się z zamkniętymi oczami.
Ale nie na długo, bo za chwilę znowu poczułam jego usta na swoich. Nie mogłam uwierzyć. On mnie kocha! Skakałabym teraz i piszczała szczęśliwa, gdybym nie miała lepszego zajęcia. Sięgnęłam do jego spodni dresowych i zaczęłam ściągać. Po chwili leżał na mnie tylko w bokserkach.Dłonie Rosjanina zsunęły ostatnią część mojej bielizny i wyrzuciły po za łóżko. Czułam się skrępowana, ale i podniecona. To było coś niesamowitego, nowego. Bałam się, ale ufałam Dymitrowi. Byłam naga i cała dla niego. Mógł ze mną zrobić wszystko. Chciałam tyko żeby był blisko i zawsze mnie kochał. Poczułam jak jego męskość wbija się w mój brzuch, co wywołało mój jęk prosto w jego usta. Pozbyłam go ostatniego dziejącego nas materiału. Na nowo się ode mnie odsunął, a ja mimowolnie stęknęłam rozczarowana. Otworzyłam przymknięte oczy i zobaczyłam, jak podziwia moje ciało. Zaczęłam się zasłaniać, a policzki na pewno przybrały kolor intensywnej czerwieni, prawie jak moja bielizna, której już nie miała. Zawstydziłam się jeszcze bardziej. Jednak Dymitr nie pozwolił mi, łapiąc moje dłonie i przytrzymując je po obu stronach mojej głowy.
- Nie zakrywaj się. Jesteś piękna- wymruczał z podziwem i pożądaniem w oczach. Jednak przez moment się zawahał.- Na pewno tego chcesz?
- Tak.
- Poczekaj- spiął się.- Musimy się zabezpieczyć.
- Szafka po lewej- jeszcze bardziej się zarumieniłam.- Mama mi dała, na taką okoliczność...
Nachylił się i pocałował mnie z czułością i miłością. Uwolnił moje ręce, a ja od razu złapałam go za kark. To co się później działo było cudowne. Połączenie miłości, rozkoszy... nie opiszą tego słowa. Byliśmy tylko ja i on i nasza miłość. Co chwilę słyszałam jak powtarza moje imię, ale w Rosyjskiej wersji. Od razu to pokochałam. Tak jak jego całego. Czułam lekki ból na początku, ale szybko o nim zapomniałam. Dymitr był bardzo delikatny i idealnie mnie prowadził. Położył się obok mnie zdyszany i przytulił mnie mocno do siebie. starałam się uspokoić oddech, przytulona do niego najmocniej jak mogłam. Dalej nie wierzyłam w to, co się przed chwilą działo. To naprawdę były moje najcudowniejsze święta. Z najcudowniejszym mężczyzną na świecie.
- Kocham cię Roza - wyszeptał, całując mnie w skroń.
- Ja ciebie też towarzyszu- uśmiechnęłam się.
Nim się obejrzałam, zasnęłam z tym uśmiechem na ustach.